sobota, 6 września 2014

Dziecię z grzechu zrodzone

[1] [2] [3]

Jestem wolnym człowiekiem i będę robić, co zechcę!
Kiedy jesteś dzieckiem i twoja matka wścieka się na wszystkie świętości, podchodzisz i przytulasz ją bo nie chcesz, żeby musiała cierpieć. Boli cię to, że odrzuca w kąt starannie namalowaną przez ciebie laurkę, nad którą spędziłaś całe popołudnie i którą wykonałaś tylko po to, aby poprawić jej humor, ale nie piśniesz ani słowem, bo to mama. Kochasz ją i chcesz jej szczęścia.
Gdy zaczynasz dorastać i umiesz już rozpoznawać podstawowe dla życia wartości, nie jesteś już w stanie tak bezgranicznie kochać tej osoby, która przez całe życie nie zrobiła nic, poza użalaniem się nad sobą.
Coraz mniej czasu spędzasz w domu, aby nie patrzeć na wiecznie niezadowoloną matkę, która obwinia Cię o swoje problemy i głupotę. Wpadasz w coraz gorsze towarzystwo, ale uczysz się, jak sobie w nim radzić. Jesteś ładna i to wszystko, co posiadasz. To wszystko, co dała ci matka, bo z pieniędzmi też zawsze był problem.
Mama zawsze powtarzała, że jeśli podobasz się mężczyznom, to większość Twoich problemów rozwiąże się sama. I przez większość życia naprawdę jesteś przekonana o tym, że nie jesteś nic warta, tylko ta twoja śliczna buzia się liczy, ale jesteś jeszcze zbyt młoda, aby móc to wykorzystywać. Ludzie nie mogą, boją się konsekwencji. Czekasz niecierpliwie na dorosłość, bo wtedy los zacznie się do ciebie uśmiechać, przyjedzie książę na białym koniu i da to wszystko, czego nigdy nie miałaś.
Przyjechał. Jednak nie po małą Evę, a jej matkę Juanitę. Jednego dnia zabrano je z ciasnej kawalerki na obrzeżasz Brooklynu i powiedziano dziewczynce, że od teraz zamieszka na Dolnym Manhattanie razem z panem Jeremym i jego synem.
Jeremy chciał, żeby Eva mówiła do niego "tato", ale do dziś się tego nie nauczyła. Nawet, jeśli był jej biologicznym ojcem i nawet, jeśli był najlepszą osobą, jaką kiedykolwiek poznała nie umiała się przemóc, aby nazwać go ojcem.
Dopiero, jako nastolatka domyśliła się prawdy o Jerrym i Juanicie. Była niechcianym dzieckiem, które zrodziło się z krótkiego romansu pomiędzy prezesem małej firmy budowlanej, a jego sekretarką. Od tego czasu czuła jeszcze większy wstręt i obrzydzenie, ale już nie do siebie, a do swojej matki, która przez całe życie starała się rozbić kochające się małżeństwo dla własnej wygody. To prostsze, niż zdobyć jakieś wykształcenie i pójść do pracy.
W domu nadal bywa rzadko. Nienawidzi matki, Jerry'emu, pomimo że ten kocha ją jak nikt inny nie umie spojrzeć w oczy. Do tego cały czas ma wrażenie, że przyrodni brat spogląda na nią z niechęcią.
Ale od czasu, gdy była dzieckiem coś się zmieniło. Nie wierzyła już tak ślepo w słowa Juanity i wiedziała, że nie można oceniać kobiet po ich seksapilu, a mężczyzn po grubości portfela.
Od matki chcąc nie chcąc otrzymała cechy, których pozbyć się nie umie. Mała flirciara, której dość często zdarza się wykorzystywać innych. Buntowniczka, która za nic ma szkolne przepisy i która oblewa farbą bogate kobieciny ubrane w szykowne futra. Lubi imprezy, lubi się angażować, lubi przebywać z ludźmi, którzy nie są jej matką. Uczy się średnio, ale nie ma z tym tragedii. Czasem pomaga jej Liam, czasem zostanie po lekcjach z nauczycielem, żeby ten jej wytłumaczył niektóre kwestie. Nie lekceważy szkoły bo wie, że bez odpowiedniego wykształcenia nie będzie mogła normalnie żyć. 
W Austin High ma wątpliwą opinię, która bardzo niepokoi Liama. Dziewczyna jednak ze stoickim spokojem odpowiada, że na temat ludzi, takich jak ona zawsze będą krążyły złośliwe plotki zawistnych uczniów. Nie jednemu w końcu już tu podpadła.
Osoba, która od wczesnych lat dzieciństwa trwa w przekonaniu, że nikt o nią nie dba i nikomu na niej nie zależy.
Lubi sport, gra na pozycji libero w szkolnej drużynie siatkówki. Sprawia problemy wychowawcze, przez które jej brat dostaje zawrotów głowy. Nie lubi się podporządkowywać, ani pokornie wysłuchiwać rozkazów. Jednym słowem - do życia w społeczeństwie to to dziewczę się za bardzo nie nadaje.
Ale jest. I żyje sobie spokojnie, mając nadzieję, że ostatecznie geny nie wezmą góry nad rozumem i nie skończy jak jej głupia matka.

Eva Solis
Po ślubie rodziców nie zmieniła nazwiska na nazwisko ojca.
16 lat, "Juniorka"
Szkolna drużyna siatkówki
"A swoje zdanie to se weź i wsadź w buty, bo mam je w pompie!"

____________
No, to mamy taką małą buntowniczkę ;)
Witam i o wątki pytam!
Postać Liama się tworzy, ale to na spokojnie.
Na zdjęciach Jessica Alba.

1 komentarz:

  1. [To mnie wypada się przyjść przywitać.
    A więc witam i proponuję wątek. Jeszcze nie mam pojęcia jaki, ale to najmniejszy problem (chyba) :D]

    Aaron

    OdpowiedzUsuń